Aby dobrze zrozumieć mój wpis należy najpierw zapoznać się z artykułem zamieszczonym w Gazecie Wyborczej 22. lipca. Fragment: Matka podała śmiertelną dawkę heroiny będącemu w stanie wegetatywnym synowi. Teraz prosi sąd o złagodzenie wyroku dożywocia. Po stronie Inglis stanęła rodzina. Choć najstarszy syn w procesie zeznał, że matka miała obsesję na temat stanu brata. Prawu do wspomaganego samobójstwa sprzeciwiają się Kościoły katolicki i protestancki oraz organizacje promujące opiekę paliatywną. Jednak z sondaży wynika, że 75 proc. Brytyjczyków eutanazję popiera.
Czytając ten tekst nasuwa mi się pytanie, kto bardziej cierpiał? Matka, patrząca na cierpienie swojego ukochanego syna czy głównie on. Miłość do syna, chęć pomocy przeważyła nad rozumem i racjonalnym myśleniem. Frances Inglis była sądzona z paragrafu o morderstwo. Co wydaje mi się nieracjonalne, pokazuje to brak jakiegokolwiek zrozumienia dla bólu, które dotknęło tą matkę. Bo czy każda matka była by zdolna zabić najbliższą mu osobę, nawet jeśli by mu tym pomogła i zakończyła cierpienie? Sądzę, że prawo musi się zmienić i stać się bardziej 'ludzkie', bo człowiek nie rodzi się by cierpieć... Człowiek rodzi się by pomagać, kochać, żyć w zgodzie z sobą samym...
Czytając ten tekst nasuwa mi się pytanie, kto bardziej cierpiał? Matka, patrząca na cierpienie swojego ukochanego syna czy głównie on. Miłość do syna, chęć pomocy przeważyła nad rozumem i racjonalnym myśleniem. Frances Inglis była sądzona z paragrafu o morderstwo. Co wydaje mi się nieracjonalne, pokazuje to brak jakiegokolwiek zrozumienia dla bólu, które dotknęło tą matkę. Bo czy każda matka była by zdolna zabić najbliższą mu osobę, nawet jeśli by mu tym pomogła i zakończyła cierpienie? Sądzę, że prawo musi się zmienić i stać się bardziej 'ludzkie', bo człowiek nie rodzi się by cierpieć... Człowiek rodzi się by pomagać, kochać, żyć w zgodzie z sobą samym...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz