niedziela, 25 lipca 2010

Powódź - Materiały archiwalne

Maj i czerwiec to miesiące, które na długo utkną w pamięci mieszkańcom Mściowa, wsi położonej nieopodal Sandomierza. Jak większość południowej Polski, również oni zostali dotknięci tragedią powodzi. W rozmowie z poszkodowanymi, dowiadujemy się, że w ich domach woda dochodziła do wysokości jednego metra, co skutkowało tym, iż na posesje można było dostać się jedynie w woderach. Wydawać by się mogło, że zalanie piwnicy nie miało większego wpływu na stan ogólny pomieszczeń wyżej położonych. Nic bardziej mylnego, z powodu obfitych opadów deszczu poziom wody nie zmniejszał się, przez co fundamenty nasiąkały i w niektórych miejscach podłoga zapadała się. Co zadziwiające i wprost niewiarygodne w większości domów pękały ściany nośne, pojawił się grzyb, którego przyczyną było podsiąkanie ścian. Powódź zniszczyła całą gospodarkę, jedyne utrzymanie większości rodzin. Zawsze było ciężko, a teraz tylko się załamać – mówi mi jedna z osób zamieszkująca tamte tereny. Co sądzą o tym ludzie, których powódź oszczędziła, lecz mieli oni z nią bezpośredni kontakt.

Jaki obszar był całkowicie zalany?
Całkowicie nic nie było zalane, jednak Ci którzy mieszkali bliżej wału ucierpieli.
A jeśli chodzi o Ciebie?
Miałam zalaną piwnicę przez podsiąki. Moja koleżanka mieszka bliżej wału, przez co miała sporo wody na podwórku.
Jak chroniliście się przed przesiąkaniem wałów?
Worki z piaskiem, były najlepszym sposobem by zapobiec tragedii. Mieszkańcy domów zagrożonych powodzią pełnili warty, sprawdzali stan wody i wytrzymałość wałów.
Czy było coś, co w zaistniałej sytuacji najbardziej Cię przeraziło?
Tak, pomysł polegający na wysadzeniu wałów przez wojsko.
Dziękuje za rozmowę.

09.07.2010r.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Powered By Blogger